Tak, wiem, mam zaległe zdjęcia do dodania, zarówno zumba jak i zdjęcia z małopolski... Ale dzisiaj jakoś nie chce mi się :P Ale o nich pamiętam!
Zaczął się rok szkolny, i zaczęły się nerwy i stresy...
1. Paulina:
Jej chłopak poszedł teraz do pierwszej ponadgimnazjalnej i po szkole się często spotykają. I jak idę z nimi to idę albo daleko z przodu albo zaraz za nimi z tyłu, bo nie chcę patrzeć jak się miziają, bo trochę mi smutno, ale też troszkę mnie olewają jak idę z nimi i większość drogi idę w milczeniu. Wiecie jak to jest. I jednego dnia poszłam z Sandrą, która szła na ten sam przystanek, co ja. I Paulina lekko się fochnęła, ale to był foch na 5 minut bo jej wyjaśniłam jak się czuję kiedy jest ona z Sewem i Mośka z Mackiem.
2. Bycie singlem mnie dobija. Seeerio, wszędzie zakochani a ty chodzisz ulicami, patrzysz na splecione dłonie i zastanawiasz się, czego ci brakuje, że nie możesz być jak oni? Dobra, tłumaczysz sobie, że jeszcze znajdziesz tą drugą połówkę, że warto poczekać. Jednak do świadomości coraz częściej dociera czarna rozpacz i kiedy widzisz spojrzenie jakiegoś chłopaka na sobie, napływa w ciebie nadzieja. "Czy to ten? No chodź, bądź moim jedynym". Lecz to tylko próżne marzenia.
3. Połowinki:
Ten temat przez kilka dni był moją zmorą. Jestem w drugiej klasie, więc czas już pomału organizować tą imprezę... Najpierw wojna, które klasy będą z nami robić połowinki. Potem wojna, czy zapraszamy nauczycieli czy nie. Potem wojna o termin- listopad czy styczeń. Wyszło na to, że o salę poszły się pytać dziewczyny z innej klasy (a miałam iśc ja z Pauliną), uzgodniliśmy, że w imprezie wezmą udział wszystkie 2 technikum i że nie zapraszamy nauczycieli. I ja ręki nie przyłożyłam do organizacji -> mniej stresów :)
4. Moja połowinkowa "osoba towarzysząca":
Cóż, chłopaka nie mam, więc nie miałam kogo ze sobą zabrać. A nie chciałam iśc sama. Dziewczyny (głównie Paulina) proponowały mi wielu kandydatów, ale żaden nie był wart żeby za niego płacić prawię stówę za wejście... Ale kilka dni po tym, jak rozmawiałyśmy z dziewczynami z klasy o osobie towarzyszącej i prawie się rozpłakałam, mówiąc, że nie mam z kim iśc, zaprosił mnie kolega z klasy... Lubię go, nabijamy się z siebie nawzajem, mówimy do siebie po nazwisku i tak ogólnie znajomość na luzie więc się zgodziłam :) Nawet przez chwilę miałam nadzieję, że pójdę z Marcinem, ale on ma dziewczynę (matko, poznał ją NA LOTNISKU, lecieli W TO SAMO MIEJSCE... jakaś magia!).
5. Niedawno była taka sytuacja, że było mi smutno, a Ola nie była w zasięgu internetu, więc szukałam kogoś, komu mogłam się wyżalić... Jak powiedziałam Monice to i tak mówiła jak szczęśliwie zakochana, co chwilę wspominała o Maćku... A mi było jeszcze gorzej :/
Tak więc to chyba wszystko...
Zdjęcia dodam, zmobilizuję się niedługo :>
A teraz poznajcie moją ekipę- od lewej: Seweryn, Paulina, Maciek, Monika i ja :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz