wtorek, 10 września 2013

Staying strong...

Hejkaa!
Dzień ponury. Pogoda, mój humor... Dołek od samiusieńkiego rana, trzymał mnie przez caaały dzień. Zaraz wezmę gitarę to może się to zmieni, ale jak do tej pory...
Owszem, w szkole się śmiałam, ale to był taki sztuczny śmiech... Taki wymuszony...
W pewnych momentach chciałam płakać, uciec... Dziewczyny, z którymi zazwyczaj "trzymam"  strasznie się na mnie jakoś uwzięły, ich docinki, głupie komentarze, żarty... No właśnie, dla nich to były żarty, ale dla mnie to co innego...
Tyle dobrze, że chłopaki się w to nie włączali. I cały czas tak na mnie dziwnie patrzyli, jakby... No nie wiem, jakby sprawdzali czy wszystko ok...?
Raz mi zalśniły łzy, ale to był ułamek sekundy, nie mogli zauważyć..., nie?
Potem wracałam z Marcinem na przystanek, ale nawet nie miałam humoru, żeby flirtować... :/ Taka okazja... :(
I jeszcze nadomiar złego telefon mi się rozładował rano i nie miałam jak słuchać muzyki... :(
Oby jutro było dobrze...

Dobranoc ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz