No siemka, wróciłam, naprawili mi kabel :D
Oj dużo mam do opowiedzenia, nie wiem od czego zacząć i pewnie dużo rzeczy pominę... Dzisiaj tylko fakty, następnym razem moje przemyślenia (sporo ich jest :p).
23 października byliśmy na wycieczce zawodoznawczej w Poznaniu (Swarzędz + Poznań), źle nie było, hala magazynowa robi wrażenie, wszędzie tytoniem waliło, bo akurat w jednym z magazynów to składowali... Haha, a my się śmialiśmy, że zioło składują a przewodnik (facet, który jest logistykiem w tej firmie) śmiał się, że pewnie o melisie mówimy :D
Jakoś 19 października mieliśmy święto szkoły, poszłam bo musiałam a na gali jedliśmy chrupki ze znajomymi xD
1 listopada byłam na 9 rano na mszy na cmentarzu a potem zamknęli mnie w domu z siostrą a sami pojechali do mamy rodziców na cmentarz... Ale w sumie nawet do siebie nie gadałyśmy, bo ja miałam internet, ona też i ten... Takie sprawy, haha, cisza była przynajmniej xD
I w sumie nie wiem, co więcej napisać, te największe wydarzenia napisałam... Na pewno jutro większość wyjdzie "w praniu", bo mam zamiar przytoczyć taki temat, że opisywania jest dużo :)
Teraz... Cóż, nie mam co robić, piszę z koleżanką, którą poznałam przez tt i jestem jakby jej psychologiem, bo ją wspieram i wgl... Ciekawa osoba i ma ciekawe życie :)
No i ma bloga. Takie smutne imaginy pisze... Prawie płakałam, ona chce mnie zabić :p
Bądź co bądź, POLECAM : http://littlesmileimaginy.blogspot.com/
Oksy, papa, do jutra ;*
I dziękuję temu gronu osób, które odwiedzały to miejsce, mimo grobowej ciszy, jaka tu panowała. Jesteście najlepsi :*** <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz